Jak poradzić sobie na studiach graficznych?

jak poradzić sobie na studiach graficnych

Dzisiejszy wpis będzie o tym jak poradzić sobie na studiach graficznych. Sama idąc na studia nie za bardzo wiedziałam co mnie czeka, a nasłuchałam się tyle głupich historii, że głowa mała. Studia graficzne wyglądają trochę inaczej, niż na innych kierunkach, bo oprócz wykładów są zajęcia praktyczne (rysunek, malarstwo, rzeźba itp). Trzeba więc się uczyć nie tylko do egzaminów, ale też przynosić projekty, które często pochłaniają mnóstwo czasu.

Ja już w zasadzie studia skończyłam (została mi tylko obrona magisterki), dlatego też stwierdziłam, że podzielę się z Tobą swoim doświadczeniem i dam Ci kilka rad jak poradzić sobie na studiach graficznych, aby spędzić ten czas przyjemnie i bezstresowo 🙂

Jak w skrócie wyglądały moje studia graficzne?

Trzy lata licencjatu studiowałam dziennie, a pod koniec trzeciego roku łączyłam studia dzienne z pracą zawodową na pełnym etacie. Natomiast dwa lata magisterki studiowałam w trybie zaocznym. Każdy semestr kończyłam z wysoką średnią, dzięki czemu miałam stypendium naukowe, a dyplom licencjata obroniłam z wyróżnieniem (na ten moment jeszcze nie obroniłam magisterki). Nigdy nie miałam problemów ze znalezieniem pracy.

Szanuj swój czas

Idąc na studia graficzne nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego jak dużo czasu one pochłaniają. Dlatego jeśli masz możliwość wybierz program studiów, który nie będzie zawierał niepotrzebnych przedmiotów (ja na przykład szukałam uczelni, która na moim kierunku nie ma przedmiotów typu matematyka, logika, analiza i podobne). W grafice praktycznie w ogóle nie używa się skomplikowanej matematyki, więc nie ma sensu zaprzątać sobie tym głowy. Dodatkowo, jeśli masz okazję sam ustalić sobie plan studiów to wykorzystaj to najlepiej jak możesz. Dzięki temu łatwiej poradzisz sobie na studiach graficznych, bo będziesz mógł zorganizować sobie czas na pracę nad projektami i zabawę. Ja nie miałam takiej możliwości dlatego radziłam sobie innymi sposobami, o których za chwilę.

Częstym podejściem studentów jest nie chodzenie na wykłady. Rozumiem to, ale na mojej uczelni wykład zaliczało się obecnością i egzaminami, więc to raczej nie do końca przechodziło (no chyba, że ktoś prosił się o problemy i dodatkową pracę zaliczeniową). Ja starałam się chodzić na wszystkie wykłady, ale jeśli wiedziałam, że wykład jest zaliczany na podstawie samej obecności, a nie jest też szczególnie interesujący to po prostu przynosiłam laptopa i kończyłam sobie projekty.

Pracę nad dyplomem zacznij jak najwcześniej i wybierz temat, który jest dla Ciebie interesujący. Praca dyplomowa trwa najczęściej od sześciu miesięcy do nawet roku, dlatego zacznij pracować nad nią wcześniej, aby zdążyć na czas i zrobić ją na spokojnie, a nie zarywać nocki 2 tygodnie przed terminem. Ja popełniłam ten błąd na licencjacie – wzięłam sobie fajny temat, ale zajęłam się nim zdecydowanie za późno, przez co zarywałam nocki, co z kolei odbijało się na innych, ważnych dla mnie rzeczach. Do magisterki podeszłam o wiele wcześniej i dzięki temu, szybko ogarnęłam co miałam zrobić, a dodatkowo miałam czas spotkać się z przyjaciółmi czy iść na imprezę, bez wyrzutów sumienia, że nie siedzę i nie pisze pracy. Dodatkowo znajdź sobie temat, który po prostu Cię interesuje, dzięki temu nie będziesz się męczyć projektując, a część pisemna też nie będzie stanowiła dla Ciebie większego problemu.

Nie odkładaj wszystkiego na później

Kolejna rzecz, dzięki której poradzisz sobie na studiach to nie odkładanie projektów i nauki na później. Serio, to nie ma sensu. W tydzień potrafi nazbierać się tyle rzeczy do zrobienia, że nie jest się w stanie wszystkiego ogarnąć. Dlatego jeśli wiesz, że masz coś do zrobienia, zróbe to od razu i będziesz miał spokój. Nie odkładaj też nauki do egzaminów na tydzień przed terminem. Niczego się nie nauczysz, a płatne poprawki nie są tym na co chciałbyś wydawać swoje pieniądze.

Utrzymuj dobre kontakty z wykładowcami

I nie chodzi tu o podlizywanie się, bo to w większości przypadków nic nie daje, a na dłuższą metę może tylko zaszkodzić. Nie olewaj wykładów, bo wykładowcy tego nie lubią. Bądź przygotowany do zajęć i rób wszystkie projekty na czas. Jednym słowem bądź fair. Dzięki temu, poradzisz sobie na studiach graficznych o wiele łatwiej i przyjemniej spędzicie ten czas.

Jeśli utrzymujesz dobre kontakty z wykładowcami zawsze o wiele łatwiej jest poprosić o zmianę terminu zaliczenia. Możesz też dogadać się z wykładowcą, że na zaliczenie przyniesiesz jeden projekt mniej (to działa jeśli wykładowca widzi, że przez cały semestr ciężko pracowałeś, byłeś na wszystkich zajęciach i nie olewałeś projektów, ale po prostu coś nie pykło).

Poza tym utrzymywanie dobrych relacji z wykładowcą często może zaplusować w przyszłości. Dzięki takim znajomościom możesz znaleźć fajne praktyki lub nawet pracę. Ja właśnie dzięki takim kontaktom zdobyłam praktyki w wydawnictwie popularnego magazynu modowego.

Analizuj wymagania

Niektórzy wykładowcy mają specyficzne podejście do swojego przedmiotu, sposobu oceniania czy stylu pracy. Dlatego warto od samego początku dobrze przypatrywać się i słuchać co mówi. Są wykładowcy, którzy lubią widzieć każdy etap projektu, inni natomiast wolą zobaczyć już gotowy produkt. Znając upodobania wykładowcy jest szansa, że nie stracisz zbyt dużo czasu na danych zajęciach tracąc go na niepotrzebne poprawki. Dla przykładu, obserwując mojego nauczyciela od malarstwa zauważyłam, że lubi kiedy kolory nakładane są jednolitą plamą koloru. Dzięki temu spędzałam o wiele mniej czasu nad projektami dodatkowo dostając wyższą ocenę.

Wyrób sobie swój własny tryb pracy.

Studiując dziennie lub zaocznie i dodatkowo pracując mamy bardzo mało czasu na projekty. A przedmiotów jest zawsze sporo, a zatem mamy dużo projektów do ogarnięcia. Dlatego, żeby łatwiej poradzić sobie na studiach graficznych, warto sobie zorganizować czas tak, aby nie zamęczać się, a jednocześnie przynosić projekty na czas.

Mój tryb pracy wyglądał tak, że wszystko starałam się robić na bieżąco. Na studiach dziennych starałam się jak najwięcej rzeczy zrobić w czasie zajęć, a jeśli dostawałam jakieś poprawki to również wprowadzałam je na zajęciach (jeśli czas pozwolił). W weekendy robiłam te zadania, które wymagały ode mnie więcej czasu (rysunek, malarstwo). Jeśli zajęcia miałam na późniejszą godzinę (np. 13) to ogarniałam notatki z poprzednich wykładów, kończyłam rysunki itp. Dzięki temu pod koniec semestru często nie musiałam przesiadywać po nocach i kończyć projekty lub uczyć się, bo wszystko udało mi się skończyć wcześniej. Często nawet zdarzało się tak, że przedmioty zaliczałam przed sesją, dzięki czemu miałam np. dłuższe ferie 😊

Optymalizuj swoją pracę nad projektami.

Jestem z tych osób, które niezwykle szanują swój czas i nie lubię kiedy jest on marnowany. Dlatego poza szczerą chęcią nauki i byciem fair wobec wykładowców trzeba też nauczyć się trochę kombinować. Dzięki temu będziesz mieć dużo więcej czasu dla siebie.

Jeśli masz taką możliwość poproś wykładowcę o zmniejszenie zakresu projektu. Jeśli masz do zrobienia księgę znaku możesz spróbować dogadać się tak, aby zawierała ona tylko podstawowe elementy. A nie wszystkie mockupy i projekty każdego najmniejszego oznakowania.

Dobrym sposobem na optymalizację pracy jest wykorzystywanie swoich prac „z szuflady”. Wszystkie ulotki, plakaty czy logo, które kiedyś robiłeś możesz spróbować wykorzystać w projektach na zaliczenie. Ja często wykorzystywałam stare projekty plakatów, z których później wychodziła fajna seria.

Tak jak już wspomniałam wcześniej wyrobienie sobie dobrego trybu pracy idzie w parze z optymalizacją. Dzięki temu, że pracowałam na bieżąco nad projektami, mogłam przesuwać sobie terminy zaliczeń. Przez co udawało mi się zaliczyć przedmioty wcześniej, a w konsekwencji miałam dłuższe ferie lub wcześniej zaczynałam wakacje.

Praca w trakcie studiów.

O tym mówią wszyscy, którzy skończyli studia artystyczne bądź graficzne. Praca na etacie lub łapanie własnych zleceń, nie tylko pomaga przeżyć, bo masz własne pieniądze, ale również rozwija, pokazuje jak faktycznie wygląda praca grafika. A dodatkowo zdobywasz doświadczenie i możesz tworzyć swoje własne portfolio, dzięki czemu łatwiej będzie później znaleźć pracę.

Ja bardzo żałuję, że swoją pierwszą pracę zaczęłam w zasadzie dopiero pod koniec licencjatu i nie łapałam wcześniej nawet drobnych zleceń, bo musiałam przez to poświęcić więcej czasu na swoje portfolio.

Mam nadzieję, że powyższe rady jak poradzić sobie na studiach graficznych Wam się przydadzą. Napiszcie w komentarzach jak Wy wspominacie studia. Jakie macie sprawdzone sposoby na przyjemne spędzenie tych kilku lat?